piątek, 16 stycznia 2009

Polowanie na następcę

Im rzadziej wykonuję dziennikarskie rzemiosło tym bardziej dziwią mnie niektóre oczekiwania Kolegów. Choć pewnie byłem taki sam.
Od kilku dni mam festiwal telefonów z pytaniami typu "a co może pan powiedzieć o panu Rudomino - aktualnym partnerze byłej żony"? W formie tego pytania wyraźnie przebrzmiewa niedość ukryta fraza: "no masz, dowal mu". Gdy grzecznie tłumaczę, iż "o prezesie Rudomino mogę mówić wyłącznie w superlatywach" najpierw jest niedowierzanie, a potem zawód. Naturalnie żaden z moich rozmówców słów tych nie zacytuje.

Na tym tle (miłą?) niespodziankę sprawiła mi dziś Eliza Olczyk. Zadane przez Nią kilka dni temu pytania nie odstawały od "standardu". Tekst "Podróżnik na tropie normalności w TVP" wyróżnia się uczciwym zacytowaniem także pozytywnych opinii. Nie ukrywam, iż z pewną przyjemnością przeczytałem:
"– O Tomku mogę mówić wyłącznie dobrze – zarzeka się Andrzej Golimont, radny SLD, pierwszy mąż Anny Kwiatkowskiej, obecnej towarzyszki Rudomino. – Świetnie gotuje afrykańskie „paciaje”, jest ciepły, opiekuńczy i ma uroczego psa rasy rhodesian ridgeback [afrykańska rasa do polowania na lwy – red.]. Witold Graboś, były SLD-owski członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który jest sąsiadem Rudomino, również wypowiada się o nim w superlatywach, podkreślając, że nigdy nie dorobił się on majątku na pracy w telewizji, bo po prostu mu na tym nie zależało."

A na marginesie - na zdjęciu w "Przekroju" Tomek ma fantastyczne okulary. Muszę zapytać Ankę gdzie mu je znalazła :-)

Sprawa SPEC oczami IZY KRAJ

Podobno z prawdą jest jak z pewną częścią ciała - każdy ma swoją. Oto jak przebieg wczorajszej sesji i awantury z nieudaną prywatyzacją SPEC widzi Iza Kraj ("Życie Warszawy")

A ciepło i tak droższe?
Nie ma zgody Rady Warszawy na prywatyzację SPEC. Na razie. Sprzedaż tej wielkiej miejskiej spółki zablokowali radni PiS i Lewicy. Ale niezależnie od tego, czy firmę przejmie prywatny inwestor, czy nie, ceny za ciepło będą rosły.
Czy mieszkańcy stolicy powinni już łapać się za portfele i obawiać się podwyżek cen ciepła? Ratusz – mimo porażki na sesji Rady Warszawy – nie wycofuje się z planów prywatyzacji, której boją się i radni, i sami pracownicy SPEC. Koronny argument: groźba wzrostu opłat za ogrzewanie.
– To nieuzasadnione emocje. Taryfy za ciepło i tak prawdopodobnie będą nieznacznie rosły w kolejnych latach, niezależnie od tego, czy prywatyzacja SPEC dojdzie do skutku. Taka jest tendencja w wielu innych miastach. I ceny nie mają związku z właścicielem firmy – mówi wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak.
Wszędzie drożej
Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie posiada dane m.in. z Wrocławia, Krakowa czy Łodzi, które już sprywatyzowały ciepło. – Nie było przypadków, by prywatni właściciele gwałtownie decydowali się na podwyżki. Taryfy rosną systematycznie, niezależnie od tego, czy to prywatne, czy państwowe przedsiębiorstwo – mówi prezes Izby Jacek Szymczak.
Poza Warszawą średnia taryfa za ciepło wzrosła przez pięć lat (2003 – 2007) średnio od 7 do 19 proc. A w stolicy w tym czasie... o 0,95 proc. – Ale to nie zasługa świetnego prowadzenia SPEC, a efekt tego, że przez kilka lat Urząd Regulacji Energetyki odrzucał wnioski warszawskiej firmy o podwyżki, ponieważ były słabo uzasadnione. Stolica wkrótce dorówna zatem tendencji w innych miastach – mówi wiceprezydent Kochaniak. SPEC zamierza zainwestować do 2012 roku ponad miliard złotych w wymianę rur i unowocześnienie infrastruktury. To pomoże uzasadnić podwyżki.
– Czy prywatny właściciel by tak inwestował? Gdyby był to np. Vattenfall (dziś właściciel STOEN), mógłby manipulować kosztami między spółką dostarczającą prąd a ciepłem i w ten sposób wymuszać od mieszkańców jeszcze wyższe opłaty – tłumaczy szef związku w SPEC Witold Sopel.
Porażka Platformy
Blisko 100 związkowców obserwowało wczoraj dyskusję w Radzie Warszawy nad prywatyzacją ich firmy.
– Złodzieje! Złodzieje! – krzyczeli w stronę radnych PO (zwolenników prywatyzacji). Kilka godzin później skandowali: „Dziękujemy!” do przeciwnych sprzedaży SPEC rajców z PiS i SLD. Bo ci wygrali wczorajszy bój. 26 radnych było za prywatyzacją, 28 przeciwko niej.
Platformie zabrakło głosów do przeforsowania projektu, bo dwie radne wyjechały poza Warszawę, a jedna – ściągnięta na sesję mimo 40-stopniowej gorączki – po przyjeździe zasłabła i w decydującym głosowaniu też nie wzięła udziału.
Ale to nie koniec. Już chwilę po porażce wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak i szef PO w Radzie Warszawy Marcin Kierwiński zapowiedzieli, że do sprawy sprzedaży SPEC jeszcze wrócą. Urzędnicy planują już kolejne spotkania, by namawiać radnych do zgody na sprzedaż SPEC.
– Dziwi ta desperacja kolegów z PO. My zdania nie zmienimy – deklaruje twardo szef SLD Tomasz Sybilski.
A władze przytaczają argument finansowy – pieniądze ze sprzedaży spółki miały iść na inwestycje. – Niech więc teraz Lewica i PiS powiedzą, z jakiej budowy zrezygnować, jeśli nie będzie co najmniej pół miliarda zł.
Wiceprezydent obrażony
Hanna Gronkiewicz-Waltz o wyniku głosowania w sprawie SPEC dowiedziała się przez telefon. Na sesji się nie pojawiła, choć miała to być jedna z najważniejszych decyzji w tej kadencji. W jej imieniu występował wiceprezydent Kochaniak. Radni Lewicy i PiS krytykowali m.in. system prywatyzacji, który zakłada, że muszą zdecydować „w ciemno”. A cenę, za jaką ratusz sprzeda SPEC, poznaliby dopiero po podpisaniu umowy z inwestorem. – Mamy dać kredyt zaufania. A ja prezydentowi nie ufam za grosz – grzmiał Bartosz Dominiak (SdPl).
– Jedyne, co się do tej pory sprawdziło ze słów wiceprezydenta, to cena za sprzedaż Legii. Przewidział ją dużo przed rozstrzygnięciem przetargu na stadion – wytykał Andrzej Golimont (SLD). Groził prezydentowi CBA. – Nie zostawię tego tak. To zniesławienie. Rozważę podanie radnego do sądu – zapowiedział wiceprezydent.
Życie Warszawy
Iza Kraj