Od kilku dni mam festiwal telefonów z pytaniami typu "a co może pan powiedzieć o panu Rudomino - aktualnym partnerze byłej żony"? W formie tego pytania wyraźnie przebrzmiewa niedość ukryta fraza: "no masz, dowal mu". Gdy grzecznie tłumaczę, iż "o prezesie Rudomino mogę mówić wyłącznie w superlatywach" najpierw jest niedowierzanie, a potem zawód. Naturalnie żaden z moich rozmówców słów tych nie zacytuje.
Na tym tle (miłą?) niespodziankę sprawiła mi dziś Eliza Olczyk. Zadane przez Nią kilka dni temu pytania nie odstawały od "standardu". Tekst "Podróżnik na tropie normalności w TVP" wyróżnia się uczciwym zacytowaniem także pozytywnych opinii. Nie ukrywam, iż z pewną przyjemnością przeczytałem:
"– O Tomku mogę mówić wyłącznie dobrze – zarzeka się Andrzej Golimont, radny SLD, pierwszy mąż Anny Kwiatkowskiej, obecnej towarzyszki Rudomino. – Świetnie gotuje afrykańskie „paciaje”, jest ciepły, opiekuńczy i ma uroczego psa rasy rhodesian ridgeback [afrykańska rasa do polowania na lwy – red.]. Witold Graboś, były SLD-owski członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który jest sąsiadem
Rudomino, również wypowiada się o nim w superlatywach, podkreślając, że nigdy nie dorobił się on majątku na pracy w telewizji, bo po prostu mu na tym nie zależało."A na marginesie - na zdjęciu w "Przekroju" Tomek ma fantastyczne okulary. Muszę zapytać Ankę gdzie mu je znalazła :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz