środa, 4 marca 2009

Co łączy Albanię z Ursynowem? Szpital Południowy!


Pamiętacie film „Fakty i akty” nakręcony jeszcze przed aferą z Clintonem i praktykantką? Fabułka jest prosta: prezydent ma kłopoty więc wynajmuje się speca od marketingu, by je „przykrył”. Ten wpada na pomysł i realizuje wirtualną… wojnę z Albanią. „A co nam zrobiła Albania? Błędne pytanie. Co dla nas zrobiła? Nic! Co wiesz o Albańczykach? Nic? No widzisz, są podejrzanie skryci”. Facet od marketingu jest mistrzem. Prezydent wygrywa wybory!
Najwyraźniej ktoś w Ratuszu oglądał ten film i postanowił zastosować sprawdzoną metodę. Ponieważ jednak nie chodziło o prezydenta USA ale burmistrza Ursynowa i nie o sex z harcerką ale zmarnowane prawie 100 milionów nie wzięto fachowca i nie rozpętano wojny ale zadowolono się obrotnym wiceprezydentem Kochaniakiem. Jakie kadry taki efekt chciałoby się powtórzyć za Bronisławem Komorowskim. .
Niegasnące słońce reformy służby zdrowia postanowiło, iż nic tak wniosków o dymisję burmistrza nie osłabi jak pokazanie, że oto na Ursynowie powstaje obiecywany Szpital Południowy. Fakt, że nie powstaje nie ma w tym miejscu żadnego znaczenia. Wzięto architektoniczną firemkę z przedmieść Warszawy (doświadczenie w budowaniu szpitali zerowe) i kazano wymalować jak szpital będzie wyglądał. Na działce koło Centrum Onkologii. Działki też wprawdzie nie ma ale któż by się szczegółami przejmował gdy trzeba ratować kolegę.
Geniusz Mazowsza i okolic nie zauważył, iż jeszcze niedawno twierdził, iż szpitala nie da się postawić na blisko 3 hektarach i za 230 milionów i zaczął prezentować koncepcję za terenie nieco ponad półtora hektara i za 220 milionów. Równie dobrze mógłby zaprezentować koncepcję budowy stacji orbitalnej na placu Bankowym lub Aquaparku na Saharze. Mniejsza o szczegóły. Miało być kolorowo i sensacyjnie.
Jako pierwsze „rewelacje” przyniosło dzisiejsze „Życie Warszawy”. Co ciekawe piórem Izy Kraj, a nie którejś z Dziewczyn zajmujących się służbą zdrowia. Ale to szczegół dodatkowo pokazujący, iż rzecz cała traktowana jest „politycznie”, a nie merytorycznie. Najwyraźniej założono, iż news z Ursynowa „przykryje” aferę z odszkodowaniem.
Nie żebym chciał być złym prorokiem ale gdybym miał obstawiać – nie przykryje. Bajka o „Południowym” jest bowiem tak niedopracowana, iż szansa, że ktoś się na nią złapie jest praktycznie żadna. A szkoda, bo szpital by się przydał…

Brak komentarzy: