Oto z pewnej komercyjnej TV dowiedziałem się, że jestem... autorem projektu podwyżek cen w żłobkach... Niektorzy dziennikarze najwyraźniej nie odróżniają wnioskodawcy (Pani Prezydent) od szefa Komisji, która projektem się zajmuje. NIE JESTEM WNIOSKODAWCA uchwał zlobkowych! Dla podniesienia wiarygodności (?) zapytano Tomka Kalitę, co on na to, że radny SLD proponuje podwyżki. Tomek zareagował rozsądnie: SLD nie chce podwyżek. Czyli powiedział prawdę.
Propozycja Ratusza nr 1 (odrzucona przez kierowaną przeze mnie Komisję na wstępie): podwyżka ok 300% dla wszystkich. Odrzuciliśmy ją z powodów - jak sądzę - oczywistych. Na spotkaniu Prezydium Komisji (SLD+PO+PiS) poprosiliśmy o inne rozwiązanie.
Na posiedzenie Komisji Pani Prezydent przekazała już nowe założenia. Propozycja została zaaprobowana jednomyślnie czyli PO, PiS i SLD (ale póki co "kierunkowo") przez Komisję: przejść na system "dopłat procentowych" do miejsc w żłobkach (także prywatnych czego dotąd nie było) w taki sposób, by dopłata dla osób w najgorszej kondycji finansowej (Ratusz proponuje 700 zł na osobę) wynosiła ok. 1000 zł do miejsca (kosz miejsca to 1.170 zł). Potem te dopłaty miałyby maleć aż do poziomu 100% odpłatności (Ratusz proponuje dla rodzin w których dochód przekracza 2800 zł/osoba).
Radni SLD zgłosili wnioski m.in. o uwzględnianie przy obliczaniu dochodu obciążenia kredytem hipotecznym (ale z uwzględnieniem kryteriów nie stawiających znaku równości miedzy 40 a 400 metrami). Jeden z wniosków zgłoszonych do tej ZAPROPONOWANEJ PRZEZ RATUSZ uchwały brzmi: opracować sposób obliczania dochodu uwzględniający obciążenia kredytami mieszkaniowymi. Zdajemy sobie bowiem sprawę, iż jedni mają mieszkanie "od Miasta" (komunalne - płacą tylko czynsz), a inni muszą spłacać kredyt... Ratusz ma za zadanie (zobaczymy czy to zrobi) opracować propozycję uwzględniania raty (pomniejszania dochodu). Zaznaczaliśmy jednak - i może stąd ów wyrwany z kontekstu cytat włożony w moje usta iż "nikt kredytów brać nie kazał" - że należy w tych działaniach brać pod uwagę wielkość mieszkania (nie kredytu), bo nie ma powodu, by tak samo traktować ludzi ciułających na 40 m jak i tych, którzy kupili apartament za miliony, a teraz oczekują od Miasta pomocy.
Paulina Piechna bardzo zdecydowanie wniosła o podwyższenie poszczególnych progów dochodowych. Pojawiła się także kwestia sposobu obliczania dochodu osób wychowujących dzieci niepełnosprawne. Itd. Itp.
Jedna ze zgłoszonych przez nas poprawek poprawek ma zlikwidować istniejącą dziś "zasadę błędnego koła": do żłobka dostać się może tylko dziecko pracujących rodziców. Rodzic (najczęściej matka) nie pracuje, bo nie ma co zrobić z dzieckiem, a nie ma co zrobić z dzieckiem bo jako niepracującej nie przysługuje jej żłobek. Chcemy wprowadzenia zasady "promesy zaufania": dziecko zostaje przyjęte do żłobka, a rodzic deklaruje podjęcie pracy w ciągu miesiąca/dwóch. Jeśli nie wywiąże się - dziecko ze żłobka wypada. Z takiej promesy skorzystać można by tylko raz.
Teraz czekamy na ostateczny projekt - zobaczymy, co z naszych uwag zostało uwzględnione. Dopiero wówczas Komisja (a więc także radni SLD) zajmą ostateczne stanowisko.
A jak przyjdzie co do czego, to - z woli Wyborców - Platforma i tak zrobi jak będzie chciała bowiem ma 33 radnych. Na 60.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Czy mógłbym prosić o wypunktowanie tych oczywistych powodów, dla których podwyżka 300% obecnej opłaty (czyli do 600pln/mies) dla wszystkich to jest zły pomysł? Chciałbym zauważyć, że mieszanie opieki socjalnej do opłat za żłobek to bardzo zły pomysł - równie dobrze można by wpaść na pomysł, aby uzależniać od sytuacji materialnej opłaty za bilety ZTM albo mandaty od SM. Krótko mówiąc, ustalenie równej opłaty na poziomie 400-600zł spełnia jak sądzę oczekiwania bardzo dużej grupy rodziców. W jednej z Pańskich wypowiedzi przeczytałem, że Ratusz nie ma pojęcia o zarobkach rodziców dzieci żłobkowych. Ale przecież wystarczy sięgnąć do wielu opracowań na ten temat (np Sedlak&Sedlak), aby dowiedzieć się, że średnie zarobki na Mazowszu to ponad 4tys w sektorze przedsiębiorstw (mediana podobnie!). Weźmy zatem przykładową rodzinę 2+1, czyli 8000/3 i mamy ponad 2500 brutto na osobę. Przy odrobinie dobrej woli Ratusz z pewnością mógłby dotrzeć do całkiem konkretnych danych i z tymi progami nie trzeba by strzelać kulą w płot.
Czy faktycznie ustalenie opłaty żłobkowej powinno być uzależnione od socjalu rodziny? Czy te dzieci się jakoś różnią, żeby płacić różną kwotę? Po co marnować czas na ustalanie dopłat bezpośrednio w opłacie za żłobek? Czy nie lepiej zorganizować dopłaty przez opiekę społeczną? W jaki sposób Ratusz chce chronić dane finansowe rodzin dzieci żłobkowych? Są to z pewnością dane poufne i nie mogą być ot tak dostępne w żłobkach (znając opłatę wiem praktycznie wszystko o sytuacji materialnej rodziny). Dlaczego zapisanie dziecka do publicznego żłobka będzie oznaczało konieczność spowiadania się z PITa. Proszę spojrzeć na swoją wypowiedź tutaj - pisze pan o uwzględnianiu kredytów, metrażu mieszkań - czy to nie jest aby zbyt daleko idąca ingerencja w prywatność mieszkańców? Nie rozumiem, dlaczego miasto chce mieć małego mieszkańca "za darmo" i nie dopłacać do żłobków. Czyż w uchwalonej właśnie ustawie o opiece do lat 3 nie ma zapisów, że składki ZUS za nianie pokrywa sam ZUS i jest to kwota ok 500zł (od minimalnej płacy)? Zatem ile chce, może i powinno dopłacać miasto do każdego malucha? Może właśnie tyle, bo zapis o finansowaniu składek przez ZUS uważam za złodziejski (przecież wiadomo, że ZUS żadnej składki odprowadzał nie będzie, a jedynie zrobi tzw zapis) i to raczej miasto powinno płacić takie składki za nianie albo zapewnić miejsca w żłobkach. Natomiast przyjmując Pańskie stanowisko, że jeśli ktoś nie chce ujawniać dochodów, to niech płaci pełne 1170zł mogę stwierdzić, że taka propozycja oznacza podniesienie opłaty o prawie 500% dla wszystkich oraz ustalenie warunków dopłat socjalnych, tylko cały czas zastanawiam się, dlaczego tak?
Panie Golimot czekamy na dalsze sprawozdania z prac komisji w sprawie opłat żłobkowych. Niska opłata za żłobek to dotychczas jedyny element świadczący, że to państwo prowadzi jakąkolwiek politykę prorodzinną.
Prześlij komentarz